Przejdź do treści

Always wear your helmet! Relacje wielu osób, w tym Podróżujących z naszej społeczności nie pozostawiają wątpliwości - to był genialny występ, a wcześniejsze koncerty w Gdyni i Poznaniu były przy nim zaledwie rozgrzewką.

Dodatkowo Warszawa otrzymała bardzo mocny zestaw utworów i została zmieciona ogromną energią płynącą ze sceny.

Relacje wielu osób, w tym Podróżujących z naszej społeczności nie pozostawiają wątpliwości - to był genialny występ, a wcześniejsze koncerty w Gdyni i Poznaniu były przy nim zaledwie rozgrzewką. Nie ma jednak w tym stwierdzeniu goryczy, bowiem trzeba jasno powiedzieć: poziom tej rozgrzewki był równie niebotyczny i dla wielu artystów wprost nieosiągalny.

Każdy występ w Polsce miał swoje wyjątkowe i niepowtarzalne momenty. White uwielbia improwizować na scenie, a setlista pozostaje przed każdym koncertem zagadką i dosłownie wszystko jest możliwe. Co szczególnie zapamiętam z występu Jacka White'a Gdyni? Zabójcze tempo. Utwór za utworem.

White postanowił przemawiać do nas wyłącznie za pomocą gitar! I jakże on genialnie konstruował kolejne surowe riffy, z których wyłaniały się kompozycje z jego kilkudziesięcioletniej twórczości. Nie zabrakło oczywiście perełek z okresu The White Stripes! Nie wierzyłem, że Jack uraczy nas wykonaniem "Astro", a jednak "odkurzył" ten niesamowity utwór! Przyznaję się, że tuż przed wyjazdem do Gdyni miałem chwilę zwątpienia w ostatnie dzieło Jacka White'a, które, jak wiemy, okazało się sporą rewolucją Zwolanie szczeki Strava.

Zastanawiałem się, czy te utwory przetrwają próbę czasu. Kajam się za tę myśl, bowiem na żywo te kompozycje zachwyciły i teraz jestem pewien, że, jeśli jeszcze nie teraz, to za kilka lat w pełni docenimy aranżacyjne szaleństwo tego albumu.

Czy warto jeździć w kasku na rowerze?

Riff z otwierającego występ "Over And Over And Over" jest na żywo niesamowicie chwytliwy i jego siłę rażenia można porównać do wystrzału kosmicznej torpedy. Ale to też utwór najbliższy wcześniejszym dokonaniom Jacka. Kolejne kompozycje to jednak już kompletny odlot, wykraczający często poza rejony typowo rockowe. Tu najjaśniej świecił utwór "Ice Station Zebra" - czego w nim nie było!

Nie mogło zabraknąć także wcześniejszych utworów z solowej twórczości Jacka. Czym jednak byłby koncert Jacka White'a bez największych szlagierów? Te zaś cudem przetrwały genialny finał! Kto z nas nie zna tego słynnego riffu? I TEN moment, gdy Jack podniósł gitarę i śpiewał do strun! Nie był to jednak w pełni idealny wieczór. Mankamentem było wrzucenie gwiazdy takiego formatu do tak beznadziejnej pod względem akustycznym hali.

Arena Gdynia to miejsce przeznaczone na wydarzenia sportowe.

Tu powinien być zakaz organizacji koncertów. Rozumiem, że był w tym nostalgiczny zamysł, by cała trasa rozpoczęła się w Gdyni, ale miejsce niestety kompletnie nietrafione. Brakowało pełnej mocy, co miałem też wrażenie przełożyło się na dość stosunkowo spokojną zabawę pod sceną, szczególnie jeśli ją sobie porównam do tego co się działo na Open'erze. Zabrakło też w setliście reprezentanta The Dead Weather. Zasypiałem jednak w hostelu z pełnym spokojem i pewnością, że w poznańskiej Hali nr 2 MTP będzie jeszcze lepiej!

I było!

Oj, i to jeszcze jak! Jack wbiega na scenę i wskakuje na odsłuch! Obraz, który zostanie na lata w pamięci!

A potem Totalny szok! Ależ to było zaskoczenie, bowiem na tej trasie Jack raczej regularnie w pierwszej kolejności sięga po "Over And Over And Over". A tu taka niespodzianka! Wybaczcie emocjonalne słownictwo, ale tak właśnie było! Jack mógłby po tym wejściu zakończyć koncert i ja chyba czułbym się spełniony!

  • PM relacjonują: Jack White w Gdyni i Poznaniu! - Podróże Muzyczne
  • Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał : Kaski rowerowe to w Polsce od wielu lat gorący temat.

Od początku wyczułem większą chemię między publicznością a sceną. Nie wspominając już, o niebo lepszym nagłośnieniu. Kolejne mocne zaskoczenie tego wieczoru? Jeden z moich ulubionych utworów Jacka! Zapodany w takiej lżejszej wersji, ale ja z radości nie potrafiłem ustać w miejscu choć osobiście jeszcze więcej oddałbym za "Would You Fight For My Love". Ależ to był smaczny fragment tego koncertu! Względem Gdyni ten poznański występ uzupełniły inne rewelacyjne klasyki z repertuaru The White Stripes.

Demonstranci bronili się kijami, niektórzy nożami. Zatrzymanych wepchnięto na podwórze domu na rogu ul. Świętokrzyskiej, skąd wszystkich nawet i mieszkańców domu, którzy się w owej chwili przypadkiem na podwórzu znaleźli po zapisaniu nazwisk i dokonaniu ścisłej rewizji osobistej przeprowadzono po czterech przeszło godzinach na podwórze domu nrgdzie zgromadzono już wszystkich zatrzymanych na ulicy z jednej strony i oprawców z drugiej — kozaków, policję, żandarmów.

Materiały i dokumenty, t. Feliks Tych, Warszawa W zasadzie wyciągam go z szafy jedynie na dalsze trasy, po bardziej ruchliwych drogach.

Wiem, że to trochę dziwne, tym bardziej, że większe ryzyko wywrotki na rowerze jest jednak w mieście. Ale robię to dla świętego spokoju, bo do jazdy w kasku przymusza mnie moja Monika.

Jak pewnie wiecie, w lipcu miałem wypadek po którym wylądowałem w szpitalu z połamanymi kośćmi głowy. Choć nie było kolorowo, na całe szczęście udało mi się z tego wylizać. Teraz po prostu cieszę się, że mogę dalej jeździć na rowerze i pisać dla Was na blogu. Cóż, ja po tym wypadku mogłem powiedzieć jedynie, że gdybym wiedział, że to się tak skończy, to bym wtedy kask założył. I tu dochodzę do meritum, które jest odpowiedzią na pytanie czy warto jeździć w kasku. A więc nie warto. Chyba, że zdarzy się nam wypadek.

Wtedy warto mieć go na głowie. A że wypadków niestety przewidzieć się nie da, wychodzi na to, że jednak warto jeździć w kasku. Od tamtego czasu jeżdżę w kasku, choćby dlatego, że nawet niezbyt Zwolanie szczeki Strava puknięcie w to samo miejsce na głowie, może się skończyć bardzo źle.

Smuci mnie to, że do jazdy z garnkiem na głowie zmotywował mnie dopiero wypadek, ale lepiej późno niż wcale. Wokół samych kasków wyrosły dwie silne grupy: zatwardziałych zwolenników i zagorzałych przeciwników. Zebrałem kilka argumentów, które podają przeciwnicy kasków i pokażę Wam jak słabe one są. Podawałem je już w roku, więc nie jest tak, że to teraz się nawróciłem.

  • XX WIEK - wyszukiwarka
  • Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana.

Po prostu te argumenty od zawsze były bardzo kiepskie. Zapraszam do obejrzenia odcinka Rowerowych Porad, w którym zastanawiam się, czy warto jeździć w kasku. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.